Dieta – To jedno z tych słów, z którymi przyszłym pokoleniom XXI wiek będzie się kojarzył najbardziej.

Wiek obsesji jedzenia i gotowania. Era, w której zdjęcia potraw stanowią połowę treści portali społecznościowych, obok selfie z dzióbkiem oraz filmików z wesołymi kociętami. Czas. w którym społecznymi kapłankami są kucharki nauczające nie tylko, jak gotować, ale przede wszystkim jak żyć, a medialnymi autorytetami zostają ludzie, którzy się skutecznie odchudzili. Nawet jeśli później znów przytyli. Żarcie oraz fitness to obecnie dwie największe świeckie religie. Jeśli więc pytasz mnie, czy jedzenie jest dla mnie tematem istotnym, odpowiadam: tak, choćby z tego względu, że stało się ważną częścią dzisiejszej popkultury i nie da się przed nim ukryć.

Nie mam jednak nic wspólnego 7. dietą rozumianą jako pilnie przestrzegany katechizm nakazów i zakazów. Nie przeliczam nerwowo kalorii, nie używam smartfonowych aplikacji pilnujących regularności posiłków, nie pochylam się nad każdym kęsem wszystkiego, hamletyzując: „Zjeść czy nie zjeść?”. Jak w każdej innej dziedzinie wychodzę z prostego, ludowego założenia, że wszystko jest dla ludzi, o ile zna się umiar. Potrafię więc złomotać solidną karkówkę z grilla, zapijając ją kuflem piwa w rozmiarze XXL i zagryzając ociekającymi tłuszczem frytkami, a potem dopchnąć jeszcze szarlotką z bitą śmietaną, ale miałbym opór, żeby serwować sobie podobny zestaw częściej niż raz na kilka letnich weekendów. Na przykład dlatego, że lubię swoje szyte na miarę marynarki i przerabianie ich teraz w formę czteroosobowego namiotu nie tylko byłoby kosztowne, ale i przyprawiłoby o zawal serca mistrza Zarembę, który nabiedził się, aby je szykownie skroić. Mój problem z jedzeniem jest innej natury. Po pierwsze, nie lubię i nie potrafię gotować. Nie wiem tylko, czy nie lubię, bo nie umiem, czy nie umiem, bo nie lubię. W każdym razie brakuje mi do tego cierpliwości. Podobnie jak do wędkarstwa, robienia wełnianych czapek na drutach oraz oglądania skoków narciarskich.

 

Reklama: Akcesoria patriotyczne

Wiem, że miliony są w stanie się tym wszystkim pasjonować, ja jednak w podobnych sytuacjach odruchowo szukam pilota z przyciskiem „fast forward”. Po drugie, moja codzienność składa się z ciągłej gonitwy, z walki z niedoczasem. Używając kulinarnych porównań, zwykle nakładam sobie dużo za dużo na talerzyk, zapełniając swój kalendarz po brzegi na wiele tygodni do przodu. Później zwykle okazuje się, że znalezienie w tym dopchniętym kolanem harmonogramie przerwy na jedzenie staje się sporym problemem. Pojawia się więc obłaskawianie głodu przypadkowymi znaleziskami z najbliższego dyskontu, zaprzyjaźnianie 7. tekturowymi hot dogami ze stacji benzynowych, niedojadanie przez większość dnia, żeby potem nadrobić to z nawiązką późnym wieczorem w świetle lodówki, i tak dalej. Z powyższych powodów jakiś czas temu dałem się namówić na dietę pudełkową. Codziennie o świcie kurier dostarcza mi pod drzwi kilka tzw. zbilansowanych posiłków. Ich największą zaletą jest to. że w ciągu mocno zajętego dnia, kiedy kiszki zaczynają się dopomagać respektowania swoich praw, nie muszę się zastanawiać, czym je uciszyć. Po prostu otwieram jedno z magicznych pudełek i wiem. że nie zrobią mi krzywdy. Niestety są też wady. Posiłki dość szybko zaczynają się powtarzać, większość z nich składa się z jakiegoś rodzaju kaszy i rozgotowanych warzyw, a do tego rzadko bywają jakkolwiek przyprawione. Testowałem już kilku dostawców i zawsze ląduję w tym samym miejscu: po dwóch tygodniach spożywanie obiadu z pudelka zaczyna polegać na tym, żeby jak najszybciej wepchnąć jak największą porcję do ust, a potem szybko spłukać ją do żołądka wodą, byle nie czuć już tego nudnego smaku. Z radością ucztowania ma to tyle wspólnego co lizanie brzegu szklanki z pocałunkiem. Na szczęście Bóg wymyślił weekendy. A wtedy na horyzoncie pojawia się dym znad grilla oraz zapach tej przeklętej tłustej, niezdrowej karkówki..

Facebook Comments
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Dla kobiety

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Czy kurs angielskiego jest dla wszystkich?

Kursy językowe dla dzieci i młodzieży. W dzisiejszych czasach aby zdobyć dobrą pracę, znaj…